czwartek, 8 października 2009


Spójrz na Baranka !


Przed chwilką dosłownie po raz nie wiem który odsłuchałem pewna pieśń, jedną z moich ulubionych zresztą, można ją odsłuchać i obejrzeć tutaj :

http://www.youtube.com/watch?v=S_L0AXVU5Ks&feature=related


Gdy ją słucham , zawsze w moim sercu rodzi sie wdzięcznośc za wszystko czego dokonał Jezus. Za tak wielkie poświęcenie, ból, samotność,której doświadczył. To wszystko wziął na swoje ramiona i zaniósł na wzgórze Golgoty . Zadaję sobie wtedy pytanie : jak moge Cię nie kochać Panie ? Jak mogę żyć trochę dla Ciebie a trochę dla świata? A jednak... Są chwile w naszym życiu, kiedy Golgota jest tak odległa, krzyż nie jest centrum naszego życia. Coś wkracza na teren zarezerwowany wyłącznie dla Boga i niszczy, plądruje, zostawiając pustkę. Król królów musi wtedy zejść z tronu naszych serc i oddać je w panowanie innemu dla którego nigdy nie powinno tam być miejsca. Ale nasz Pan nie odchodzi, On czeka! Jakże to niepojęte, On wielki Bóg czeka... Dlaczego? Ponieważ jesteśmy Jego własnościa, zapłacił za nas najwyższą cenę. Czy mógł zrobić coś więcej? Nie, oddał samego siebie za nas, za nasze grzechy. Bity, poniżany, wzgardzony dał sie przybić do szorstkiego krzyża z miłości do mnie i do Ciebie. Modlę się, aby krzyż był centrum naszego życia. Aby nasza stara natura i nasze "ja" zostało na nim przybite. Bo wzięcie krzyża to śmierć, śmierć dla mojego własnego życia. Słowa, które wypowiedział Ap. Paweł niech staną się też naszym świadectwem: "Z Chrystusem jestem ukrzyżowany; żyję więc już nie ja,ale żyje we mnie Chrystus" Spójrzmy jeszcze raz na baranka, tego najbardziej niewinnego ze wszystkich, niech ten widok na nowo rozpali w nas żarliwą miłośc do Jezusa Chrystusa.


A to przetłumaczony teks piosenki:
Szliśmy drogą do Jerozolimy, znów nadszedł czas, aby złożyć ofiarę. Moi dwaj mali synowie szli obok mnie drogą, szli aby zobaczyć Baranka.

Tatusiu, tatusiu, co my tam zobaczymy, tak wiele jeszcze nie rozumiemy.
Więc opowiedziałem im o Mojżeszu i o ojcu Abrahamie,
Wtedy im powiedziałem – drogie dzieci nie spuszczajcie oczu z baranka.

Będzie dziś tak wielu ludzi w Jerozolimie, musimy być pewni, że baranek nam nie ucieknie.
I opowiedziałem im o Mojżeszu i o ojcu Abrahamie,
I powiedziałem im – drogie dzieci nie spuszczajcie oczy z baranka.

Kiedy doszliśmy do miasta, wiedziałem, że coś było nie tak
- nie było radości w uwielbiających
- nie było pieśni uwielbienia
Stałem tam ze swoimi dziećmi pośród tłumu rozzłoszczonych mężczyzn.
Wtedy usłyszałem jak tłum krzyczał – UKRZYŻUJ GO!

Próbowaliśmy ujść z miasta, ale nie udawało nam się wydostać,
Zmuszeni zostaliśmy, aby brać udział w tym dramacie, w którym nie chciałem grać.

Dlaczego właśnie tego dnia skazywano ludzi na śmierć?
Dlaczego, gdy staliśmy tutaj mieli przechodzić skazani?
I powiedziałem, nawet teraz, właśnie teraz oni przechodzą!

Pierwszy błagał o litość, ale od ludzi jej nie otrzymał,
Drugi był gwałtowny, był bezczelny i głośny.
Wciąż słyszę jego donośny głos wrzeszczący na ludzi.

I ktoś powiedział – TU JEST JEZUS
Jego widok przeraził mnie – ten człowiek tak strasznie pobity – On lewie żył.

Krew spływała po Jego ciele, po czole i dalej na dół na krzyż i na ziemię.
Patrzyłem na Niego, jak z trudem szedł,
Patrzyłem Na Niego, jak upadł, a krzyż przygniótł mu plecy,
A tłum zaczynał krzyczeć .

W tym momencie poczułem taki ból, w tym momencie poczułem taką stratę,
I wtedy rzymski żołnierz złapał mnie za rękę i krzyknął –

TY PONIEŚ JEGO KRZYŻ

Z początki udawałem, że nie słyszę, ale gdy sięgnął po miecz,
Uklęknąłem i wziąłem krzyż od Pana. Włożyłem go na ramiona i zacząłem iść ulicą,
A krew, którą przelał spływała mi teraz po policzkach.

Zaprowadzili nas na Golgotę. Wbili gwoździe głęboko w Jego ręce i stopy,
A pomimo to usłyszałem jak się modlił – OJCZE WYBACZ IM

Nigdy wcześniej nie widziałem takiej miłości u nikogo w oczach .
W Twoje ręce składam ducha mego – pomodlił się i skonał.

Stałem tam, wydawało się, że całe lata, straciłem poczucie czasu,
Dopóki nie poczułem dwóch maleńkich rączek trzymających się mocno moich.
Dzieci stały tam szlochając.
Usłyszałem jak mówią – Ojcze proszę, wybacz nam, baranek nam uciekł.

Tatusiu, tatusiu, z tego co tu się dzieje tak niewiele rozumiemy.

Więc wziąłem ich w ramiona, zwróciłem ich w stronę krzyża i wtedy im powiedziałem

DROGIE DZIECI PATRZCIE NA BARANKA




wtorek, 6 października 2009

Witaj na moim blogu !
Mam na imię Daniel, jestem szczęśliwym mężem oraz ojcem rocznego Filipa. To moje pierwsze doświadczenia z blogiem, więc z góry proszę o wyrozumiałośc :-) Chcę dzielić się z wami swoimi spostrzeżeniami, przemyśleniami a przede wszystkim pragnę pisać o Tym , który jest radością oraz sensem mojego życia - czyli o Bogu.